Skąd pomysł na blog?

O! Odkrycie!!!

Z zamiarem pisania czegokolwiek, czy to artykułów, scenariuszy filmów, opowiadań czy popularnego bloga, nosiłam się dobrych parę lat.  Pierwsze próby szybko niestety gdzieś ugrzęzły między brakiem czasu a nawet jego dostatkiem, trochę wstydem co inni powiedzą, szczególnie Ci najbliżsi. Teraz kiedy już podjęłam temat i piszę tego „posta” należałoby skategoryzować swoje przemyślenia. Ot, kolejna przeszkoda w pisaniu czegokolwiek, przecież czy to ma być blog kobiecy, modowy, coachingowy, kulinarny, rodzicielski, lifestylowy etc.? Myślę ,że w każdej z podanych dziedzin mogę co nieco się wypowiedzieć, ale też nie jestem w nich ekspertem. Tego typu blogów jest na pęczki i sama z wielkim zaciekawieniem je czytuję.

Zdałam sobie sprawę, jak trudno jest coś zacząć, bo nieustannie z tyłu głowy tkwi przeświadczenie, że trzeba się gdzieś zaszufladkować. Czy każda pisząca mama od razu wiedziała, że będzie pisać bloga tylko i wyłącznie o dzieciach? Nie sądzę…

Pewna byłam jednego, że będzie to blog raczej osobisty. Spisałam wszystkie interesujące mnie dziedziny życia i okazało się, że sama nie zdawałam sobie sprawy z tego, ile mam do zaoferowania sobie i innym. Ten „wielki świat” wcale nie był już tak wielki. Śpiewam w chórach, działam w stowarzyszeniach kulturalnych, organizuję spotkania społeczno-kulturalne, ćwiczę, czytam książki
i mniej (staram się przynamniej) przejmuję się rzeczami, na które nie mam wpływu.

Pamiętam, jak na studiach pisząc pracę najpierw licencjacką, później magisterską uświadomiono mi, wówczas zaskakującą rzecz. Otóż wstęp piszemy na końcu. Jeżeli się czegoś nie zacznie, jeżeli nie znajdziemy tematów nas interesujących, materiałów, jakiejś kolejności ważkich spraw to faktycznie pisanie wstępu mijało się z celem. O i to jest właśnie moje odkrycie! EUREKA!!!

Jak zacznę pisać, co danego dnia mnie zafascynowało, co pobudziło moją wyobraźnię, a co z kolei zbulwersowało, jestem przekonana, że wtedy już będę wiedzieć co to za blog… Jak na razie jestem pełna sprzeczności, bo czy tak naprawdę to ma dla mnie takie znaczenie? Dla odbiorcy szukającego wskazówki na dany temat albo dla potwierdzenia swoich dylematów, pewnie tak. Odkrycie numer dwa! Dla mnie liczyć się będzie sam fakt podzielenia się z kimś zarówno ważnymi dylematami, jak i tymi błahymi.

Tak w życiu jest ze wszystkim,najpierw sami czegoś doświadczamy, a później staramy się brać z naszych doświadczeń lekcję. Choćby byłyby to tylko rzeczy bardzo oczywiste, to doświadczenie czegoś na własnej skórze jest i zawsze będzie miało wymiar najbardziej edukacyjny.

Drogi czytelniku, jeżeli choć na chwilę postanowisz zatrzymać się na mojej stronie, będzie mi niezmiernie miło.