Blog osobisty

Czy dziecko scala związek?

Czy dziecko scala związek, małżeństwo? Takie pytanie ostatnio zadała mi siostra? Sama jest przekonana, że tak nie jest. Ja uważam, że generalnie zawsze dziecko scala, bo nawet jeżeli ludzie są po rozwodzie to temat dziecka, w jakiś sposób ich łączy i zmusza do rozmów. Pomijam oczywiście skrajne przypadki. Kiedy miałam odnieść to pytanie do swojej sytuacji, do swojego małżeństwa, musiałam się nieco zastanowić. I nie chodziło mi bynajmniej, że coś jest nie tak w naszym małżeństwie. Raczej zastanawiałam się czy to zagadnienie tak na prawdę nas dotyczy, czy pojawienie się naszego synka na świecie zmieniło coś w naszych relacjach małżeńskich, i dlaczego od razu całą odpowiedzialność za stan związku zrzucać na garb Bogu ducha winnego dziecka.

Im bardziej zagłębiałam się w temat, to rzeczywiście można było zauważyć pewne zmiany zachowań w stosunku do siebie.  Na początku naszej drogi rodzicielskiej była pełnia szczęścia, ponieważ  nasz synek bardzo długo kazał na siebie czekać. Z czasem obowiązki i zmęczenie niestety przyniosły ze sobą te trudniejsze emocje. Nie powiem, niekiedy było i jest trudno, zwłaszcza gdy mąż długo pracuje albo wyjeżdża na parę dni. Mam wtedy wrażenie, że bateria mi się wyczerpała i moja cierpliwość gdzieś się ulotniła, a synek postanowił poddać mnie ostatecznej próbie. Pojawiają się wówczas, niestety, wzajemne oskarżenia, fochy, krzyki, jakieś wypominanie. Szczególnie, że obecnie niemalże cała uwaga Jasia skupia się na mojej osobie i tylko ja mogę zaradzić jego „problemom”. Teraz już jest łatwiej. Jesteśmy mądrzejsi o pewne doświadczenia, znamy  swoje reakcje i można przewidzieć pewne sposoby zaradzenia w momencie kryzysu.

Pojawienie się dziecka w rodzinie nierzadko jest wielką rewolucją, ale jeszcze raz chcę podkreślić, nie wydaje mi się, że to dziecko ma scalać związek. Dotyczy to tylko i wyłącznie rodziców i cała odpowiedzialność za to, w jakiej atmosferze będzie ono wychowywane, też zależy od dorosłych. Jestem przekonana, że trudności, które dzielą małżonków bardziej dotyczą podziału obowiązków nad dzieckiem oraz zwróceniem całej uwagi wyłącznie na dziecku, zapominając, że bez relacji małżeńskiej, bez ich miłości dziecka by nie było. Czytając poradniki w trakcie ciąży, natknęłam się w którymś z nich, że jednym z pierwszych problemów po narodzinach dziecka, obok zmęczenia, jest zazdrość małżonka o uwagę żony. Z początku niestety jest pewna nierówność w uwadze, wówczas trzeba faktycznie umieć rozdzielić obowiązki małeżeńskie z rodzicielskimi.  Jeżeli nie znajdzie się równowagi między nimi, istnieje obawa o powolne oddalanie się od siebie małżonków. Myślę, i nie odkryłam z pewnością Ameryki, że trzeba dbać o relację między małżonkami, ponieważ dzieci kiedyś opuszczą nasze gniazdo, a my zostaniemy i to od nas zależy czy będziemy żyć z sobą czy obok siebie. Niekiedy patrzę z zazdrością na swoich znajomych, którzy po usamodzielnieniu się swoich dzieci, przeżywają drugą młodość i patrzą na siebie z taką młodzieńczą miłością. Też bym sobie tego życzyła…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *